Przejdź do treści
Snajper siedzi na skale i obserwuje pustynny teren z karabinem w rękach

Strefa Odpowiedzialności · 16.10.2026 · 11 min czytania

Samotne podejmowanie decyzji przez snajpera w sytuacji krytycznej

Rozmowa z byłym snajperem: jak decydować samotnie, bez pełnych informacji, i jak nieść odpowiedzialność za decyzję długo po zdarzeniu.

udostępnij

kluczowa myśl

Najpierw działasz, refleksja przychodzi później, a odpowiedzialność za decyzję zostaje z Tobą na lata.

ścieżka nauki

Strefa Odpowiedzialności

wpis 5 z 5

rozmówca

Przemek Wójtowicz

były snajper, żołnierz, instruktor, autor książek „Snajper wchodzi pierwszy” i „Zanim naciśniesz spust”

spis treści (18)
  1. Kiedy decyzję musisz podjąć sam
  2. Słuchać innych, ale decyzję podjąć samemu
  3. Ile naprawdę wiesz, kiedy podejmujesz decyzję?
  4. Najgorszy jest brak informacji
  5. Kiedy trzeba działać mimo niepełnej informacji
  6. Kiedy stres zawęża obraz rzeczywistości
  7. Po wszystkim człowiek analizuje każdy krok
  8. Decyzja ma czasami kilka sekund
  9. Trening kontra rzeczywistość
  10. Walka to także szachy
  11. Nie da się wytrenować człowieka na każdą sytuację
  12. Czy można nauczyć samotności decyzyjnej?
  13. Pierwsza decyzja
  14. Odpowiedzialność zostaje
  15. Cały czas się uczymy
  16. „Słuchaj!”
  17. Kiedy odpowiedzialność zostaje na całe życie
  18. Zamiast zakończenia

Rozmowa z Przemkiem Wójtowiczem – snajperem, żołnierzem, instruktorem i autorem książek Snajper wchodzi pierwszy oraz Zanim naciśniesz spust

Nie zawsze mamy pełną informację. Nie zawsze mamy czas na konsultacje. Czasami nie mamy nawet pewności, czy obraz sytuacji, który widzimy, jest prawdziwy.

A jednak decyzję trzeba podjąć.

Dla jednego człowieka będzie to decyzja dotycząca zespołu, dla innego bezpieczeństwa ludzi, jeszcze dla innego – życia człowieka znajdującego się kilka metrów dalej.

O samotności decyzyjnej, odpowiedzialności, stresie, percepcji i przygotowaniu do sytuacji, których nie można w pełni przećwiczyć, rozmawiam z Przemkiem Wójtowiczem – snajperem, instruktorem i uczestnikiem misji w Afganistanie, autorem książek Snajper wchodzi pierwszy oraz Zanim naciśniesz spust.

Kiedy decyzję musisz podjąć sam

Przemku, opowiedz o sytuacji, w której znalazłeś się w położeniu, gdzie decyzję musiałeś podjąć praktycznie sam, a jej konsekwencje mogły mieć poważne znaczenie dla innych ludzi. Oczywiście bez wchodzenia w szczegóły, których nie można ujawniać.

W sytuacjach, o których mowa, znajdowałem się wielokrotnie. Ich zrozumienie jest logicznie proste.

Osoby, które miały kierować naszymi działaniami, były co najmniej niekompetentne, a moje rozumienie zaistniałego stanu rzeczy było logicznym działaniem samozachowawczym w celu zachowania bezpieczeństwa i ciągłości dowodzenia.

W którym momencie zrozumiałeś, że ostatecznie to Ty musisz podjąć tę decyzję?

W takich sytuacjach po prostu przychodzi moment, kiedy trzeba działać.

Co było najtrudniejsze w świadomości, że tej decyzji nikt nie podejmie za Ciebie?

Myślę, że odpowiedzialność za ludzi. Ich życie, zdrowie i przyszłość.

Czy czułeś wtedy bardziej ciężar odpowiedzialności, czy konieczność działania?

Na pewno w pierwszej kolejności konieczność działania. Refleksja nad odpowiedzialnością przychodzi po fakcie.

To jedno z najważniejszych rozróżnień w sytuacji krytycznej. Najpierw trzeba działać. Dopiero później przychodzi czas na ocenę własnej decyzji.

Słuchać innych, ale decyzję podjąć samemu

Czy miałeś możliwość konsultacji z kimś, czy rzeczywiście decyzja pozostawała tylko po Twojej stronie?

Starałem się słuchać swoich podwładnych. Wielokrotnie, jeżeli był na to czas, pytałem o ich opinie.

Decyzje jednak podejmowałem samodzielnie, co nie zmienia faktu, że w moim rozumowaniu każdy lider, przełożony czy dowódca powinien kierować się radami. Również podwładnych, bo wizja sytuacji nie zawsze jest jednoznaczna.

To bardzo ważna uwaga.

Słuchanie zespołu nie oznacza oddawania zespołowi odpowiedzialności za decyzję.

Lider powinien umieć zebrać informacje, wysłuchać ludzi znajdujących się najbliżej problemu, a następnie samemu podjąć decyzję.

Ile naprawdę wiesz, kiedy podejmujesz decyzję?

Ile tak naprawdę wiedziałeś w momencie podejmowania decyzji?

Każda decyzja ma na celu poprawę sytuacji, w której się znajdujemy.

W moim mniemaniu podejmowałem działania mające na celu sprawne wykonanie zadania bojowego, przede wszystkim w oparciu o bezpieczeństwo moich ludzi.

Oczywiście czym innym są działania planowe, a czym innym doraźne. Uważam, że dobry planista i taktyk w obliczu nieplanowanego działania podejmie dobre decyzje.

Dobry plan nie gwarantuje, że sytuacja przebiegnie zgodnie z założeniami. Ma jednak przygotować człowieka do działania wtedy, kiedy rzeczywistość zaczyna odbiegać od planu.

Najgorszy jest brak informacji

Czego nie wiedziałeś, a co chciałbyś wiedzieć?

Mój znajomy, pięściarz Przemysław Saleta, powiedział mi kiedyś:

„Przemek, gdybym dwadzieścia lat temu wiedział tyle o boksie co dziś, wszystko wyglądałoby inaczej.”

To, co dzieje się na strzelnicy w dziesięć minut, na polu walki często trwa dziesięć sekund. Dlatego ochroniarzami Mao Zedonga byli mistrzowie Tai Chi.

W działaniu doraźnym dobrego dowódcę cechuje zimna krew, brak emocji i szybka, trafna decyzja. Ta pierwsza, bo każda kolejna to strata czasu.

Czy miałeś sprzeczne informacje?

Najgorszym jest brak informacji. Dobrze wiemy, jak to się kończyło i ilu ludzi przypłaciło to życiem lub zdrowiem.

Przytoczę jedno zdarzenie.

Braliśmy udział w dużej operacji planowej wspólnie z wojskiem USA. Wszystko miało być utajnione, zakłócona była łączność telefonii komórkowej, prowadzono nasłuch radiowy.

Mimo to jako szpica, która miała zająć posterunek obserwacyjny, weszliśmy w środek ewakuującego się przeciwnika.

Na szczęście był środek nocy, a oni nie dysponowali noktowizją. Naszą obecność jednak zdradziły psy.

Na szczęście pośpiech, w którym przeciwnik szykował się do ucieczki, zakłócił ich uwagę.

Kiedy trzeba działać mimo niepełnej informacji

Czy w pewnym momencie musiałeś podjąć decyzję, wiedząc, że część informacji może być nieprawdziwa albo niepełna? Co czułeś?

Bywało i tak.

Kierowany słowami mądrych dowódców, że dobrze wyszkolony żołnierz nie pyta przełożonych, czy może otworzyć ogień, robiłem po prostu swoje.

I co czułem?

Czułem satysfakcję. Satysfakcję z dobrze podjętych decyzji.

Co było ważniejsze: zdobycie kolejnej informacji czy podjęcie decyzji na podstawie tego, co już wiedziałeś?

Mimo szacunku i zaufania do przełożonych na wojnie lepiej stosować taktykę „Niewiernego Tomasza”.

Nie musi to oznaczać braku zaufania do przełożonych. Oznacza świadomość, że w sytuacji krytycznej trzeba samodzielnie ocenić informacje, którymi się dysponuje.

Kiedy stres zawęża obraz rzeczywistości

W sytuacji krytycznej nie tylko czas zaczyna działać przeciwko człowiekowi. Zmienia się również sposób, w jaki odbiera on rzeczywistość.

Co wtedy słyszałeś?

W bezpośrednim starciu, tak jak w walce na pięści, słyszy się wybiórczo. Instynkt odcina nas od niepotrzebnych bodźców.

Co widziałeś?

Fokusujemy się na celu, zagrożeniu i na ewentualnej drodze odwrotu, którą bez oporów możemy nazwać również przemyślaną ucieczką.

Bo jak uciekać, też powinniśmy wiedzieć i być do tego przygotowani.

Wielokrotnie obserwuję ćwiczących te działania żołnierzy. Dobrze by było, żeby wyjścia z zagrożenia uczyli ich ludzie, którzy wychodzili spod realnego ognia.

Czy zauważałeś wszystko, co działo się wokół Ciebie?

Kiedy w grę wchodzi potężne spięcie nerwów, stres i pamięć mięśniowa, którą wyrobiliśmy w treningu, sektor obserwacji mocno się zawęża.

Efekt?

Po akcji okazuje się, że wszyscy jej uczestnicy mają inny obraz w pamięci. Choć różni się on w zasadzie detalami.

Po wszystkim człowiek analizuje każdy krok

Czy po czasie odkryłeś, że w tamtej chwili coś ważnego umknęło Twojej uwadze?

Tak.

Kiedy w jednej z akcji wszyscy odnieśliśmy rany, już po wszystkim analizowałem każdy krok. Wtedy miałem do siebie pretensje, że można to było zrobić inaczej.

Czasu jednak nie da się cofnąć. Ważne jest jednak, aby brać z tego naukę.

Co to było?

Lepsza fortyfikacja punktów ogniowych, zabezpieczenie tyłów i drogi odwrotu.

To można rozumieć również jako regułę w życiu cywilnym.

I właśnie tutaj doświadczenie bojowe przestaje być wyłącznie doświadczeniem wojskowym. Przygotowanie na sytuację krytyczną oznacza również przewidywanie tego, co może pójść źle, oraz przygotowanie drogi wyjścia.

Decyzja ma czasami kilka sekund

Czy miałeś wrażenie, że czasu jest wystarczająco dużo, czy przeciwnie – że decyzję trzeba podjąć natychmiast?

Tak jak wyżej. Natychmiast.

Ale jest to proces, który jest efektem poprzedzającego powolnego planowania i nieustannego treningu w dowodzeniu.

Czy po zakończeniu sytuacji okazało się, że wszystko trwało dłużej albo krócej, niż Ci się wtedy wydawało?

Czas to pojęcie względne.

Podczas wymiany ognia często ogranicza go dystans. Wydaje się jednak, że w trakcie działania ma się wrażenie, że stoi w miejscu.

Trening kontra rzeczywistość

Czy w tamtej chwili korzystałeś bardziej z wiedzy, którą zdobyłeś podczas szkolenia, z doświadczenia, czy z wyuczonych automatyzmów?

I jedno, i drugie. Do tego zdolność analityczna i intuicja.

Czasami być może szczęście – to żołnierskie, którego sobie zawsze życzymy.

Czy zdarzyło Ci się zrobić coś, co wcześniej wielokrotnie ćwiczyłeś, zanim jeszcze zdążyłeś świadomie to przeanalizować?

To, że w tamtym czasie snajper powinien zawsze wchodzić pierwszy. Działanie spójne z wojskami własnymi nie przynosiło żadnych efektów.

Walka to także szachy

Czy trening przygotował Cię na rzeczywistą presję, czy rzeczywistość okazała się czymś zupełnie innym?

Całe życie trenowałem sporty walki. Walka na pięści to taktyka, kondycja fizyczna i psychiczna. To szachy w bardzo przyspieszonym tempie.

Po latach pracy instruktorskiej uważam, że sportowcy – nie jako wojskowi celebryci – to najlepszy materiał na żołnierzy.

Sport to również samodyscyplina i, co ważne, punktualność. To są cechy, które predysponują do bycia również dobrym liderem i dowódcą.

Z drugiej strony wiadomym jest, że w obliczu realnego konfliktu każdy, nawet najlepszy plan, może wziąć w łeb.

Nie zmienia to jednak faktu, że bez szkolenia i odpowiedniego, wieloetapowego przygotowania nigdy nie będziemy w stanie dowodzić na odpowiednim poziomie.

Nie da się wytrenować człowieka na każdą sytuację

Czy można Twoim zdaniem wytrenować człowieka tak, aby w sytuacji ekstremalnej jego reakcja była właściwa, nawet gdy nie ma czasu na spokojne myślenie?

Nie!

Możemy selekcjonować materiał ludzki według predyspozycji, jednak w sytuacji krytycznej nawet najwięksi twardziele mieli pełne portki, a niepozorni wykonywali zadania z zimną krwią.

To ważna lekcja dla każdego, kto zajmuje się szkoleniem ludzi.

Możemy przygotowywać, ćwiczyć i selekcjonować. Nie możemy jednak zagwarantować, jak człowiek zachowa się w chwili prawdziwego zagrożenia.

Czy można nauczyć samotności decyzyjnej?

Czy można nauczyć człowieka samotności decyzyjnej?

Tak.

Jednym z takich treningów są na przykład biegi na orientację, które uważam, że powinny być w wojsku powszechnie uprawiane.

To jest tylko jeden z przykładów, jak trenować w samotności trafne decyzje na czas.

Jeżeli tak – jak?

Poprzez stawianie człowieka w sytuacji, w której musi samodzielnie ocenić sytuację, wybrać rozwiązanie i ponieść konsekwencje własnego wyboru.

Pierwsza decyzja

Jeżeli nie można nauczyć człowieka samej samotności decyzyjnej, to jak można przygotować go do chwili, w której zostanie z decyzją sam?

Każdy z nas podejmuje decyzje w życiu, w pracy i ogólnie na co dzień.

Ja uważam, że ta pierwsza decyzja, która roztropnemu człowiekowi nasunie się na myśl, prawie zawsze jest właściwa. Każda kolejna tworzy zawirowania decyzyjne.

Odpowiedzialność zostaje

Co czułeś bezpośrednio po zakończeniu sytuacji?

Jak wyżej.

Czy od razu wiedziałeś, czy podjąłeś właściwą decyzję?

Jak wyżej.

Czy po czasie oceniałeś tę decyzję inaczej?

Jak wyżej.

Czy odpowiedzialność za tę decyzję została z Tobą po zakończeniu sytuacji?

Tak. I zostanie ze mną na zawsze.

Może to zabrzmi dziwnie, ale próbowałem swoje błędy w dowodzeniu rekompensować swoim podwładnym. Dzięki temu czułem ulgę.

Uważam, że dowódca, lider to przede wszystkim nauczyciel, przykład, mentor, ale również protektor.

Cały czas się uczymy

Czy ta sytuacja zmieniła później sposób, w jaki podejmowałeś kolejne decyzje?

Utwierdziła mnie w fakcie, że cały czas się uczymy i nikt nie jest doskonały.

Ważne, żeby zawsze wyciągać wnioski i przewidywać dalekosiężnie.

To właśnie odróżnia doświadczenie od samego stażu.

Człowiek może wiele razy znaleźć się w podobnej sytuacji, ale dopiero wyciągnięcie wniosków sprawia, że kolejne doświadczenie rzeczywiście coś zmienia.

„Słuchaj!”

Gdybyś miał przekazać jedną rzecz człowiekowi, który kiedyś będzie musiał podjąć bardzo trudną decyzję sam – co byś mu powiedział?

„Słuchaj! Czasami z ostatniego szeregu dociera właściwa odpowiedź.”

To zdanie można odczytać szerzej niż tylko w wojskowym kontekście.

Lider nie musi wiedzieć wszystkiego. Nie powinien też zakładać, że najlepsza wiedza zawsze znajduje się najwyżej w strukturze.

Czasami człowiek stojący najbliżej problemu widzi coś, czego nie dostrzega ten, który dowodzi.

Rolą lidera jest więc nie tylko wydawać decyzje, ale również umieć usłyszeć informację, która może tę decyzję zmienić.

Kiedy odpowiedzialność zostaje na całe życie

Co dzieje się z odpowiedzialnością, kiedy wiesz, że od Twojej decyzji może zależeć życie człowieka znajdującego się kilka metrów od Ciebie?

„Może stać się ciężarem na całe życie, ale naszym działaniem powinniśmy zaświadczyć, że może być radością i satysfakcją.”

I chyba właśnie tutaj znajduje się najważniejsza myśl tej rozmowy.

Odpowiedzialność może być ciężarem. Może zostać z człowiekiem na lata. Może wracać po zakończeniu działania, kiedy emocje już opadną, a sytuacja zostanie tylko wspomnieniem.

Ale odpowiedzialność jest również tym, co nadaje decyzji znaczenie.

Bo przywództwo nie polega na tym, że zawsze wiemy, co zrobić.

Polega na tym, że kiedy przychodzi moment decyzji, jesteśmy gotowi ją podjąć – i wziąć na siebie jej konsekwencje.

Zamiast zakończenia

W rozmowie z Przemkiem Wójtowiczem szczególnie mocno wybrzmiewa jedna rzecz.

Człowiek może mieć za sobą setki godzin treningu, doświadczenie, wiedzę i wypracowane automatyzmy. Może być przygotowany na wiele scenariuszy.

A mimo tego przychodzi moment, w którym nie ma już instrukcji.

Jest człowiek.

Jest zagrożenie.

Są inni ludzie, za których odpowiada.

I jest decyzja.

Być może właśnie dlatego tak ważne jest wszystko, co robimy zanim znajdziemy się w sytuacji krytycznej.

Bo decyzja podejmowana w ciągu kilku sekund często jest rezultatem lat wcześniejszego przygotowania.

A dobry lider powinien pamiętać jeszcze jedno:

Nie zawsze będzie miał pełną informację.
Nie zawsze będzie miał wystarczająco dużo czasu.
Nie zawsze będzie miał rację.
Ale zawsze będzie miał odpowiedzialność za to, co zrobi.

Przemek Wójtowicz

Przemek Wójtowicz – były żołnierz, snajper, instruktor i uczestnik misji zagranicznych, w tym w Afganistanie. Autor książek Snajper wchodzi pierwszy oraz Zanim naciśniesz spust.

Foto z archiwum. Przemysław Wójtowicz

Do przemyślenia

  1. 01

    Którą decyzję podjąłeś sam, bez pewności, i co dziś zrobiłbyś inaczej?